Poniedziałek, 12 Kwietnia 2021 - Juliusza, Luboslawa, Zenona

6 Typów ludzi, których nie chcesz spotkać nad jeziorem

Wielkimi krokami nadchodzą wakacje. Jedni spędzą je leniuchując nad lokalnym jeziorem, inni wyjadą wypoczywać do ciepłych krajów, a niektórzy będą siedzieć w pracy. Artykuł polecamy szczególnie tym ostatnim, w ramach pocieszenia. Bo wakacje nad jeziorem nie zawsze oznaczają coś dobrego. Przedstawiamy kilka subiektywnie wybranych typów wczasowiczów, którzy zrujnują nawet najlepiej zapowiadający się wypad nad wodę.

Królowie Grilla

Jeśli jeździsz nad jezioro w godzinach, w których przeciętny Polak je obiad (który dla niepoznaki spożywamy w czasie lunchu) na pewno go znasz. Jego wejście na plażę może wydawać się niewinne, ale nie daj się zwieść! Król Grilla najczęściej człapie obładowany masą siatek, koszyków i koców – niepozornie jak inni plażowicze. Zdradza go jednak torba brykietu, lub węgla drzewnego. Jeśli zbliża się w twoim kierunku – wiedz, że to właściwy moment na ewakuację. Nie licz na powolne rozwijanie koca, Król Grilla od razu bierze się do roboty. Z jednej z siatek w ułamku sekundy wyciąga złożonego grilla, który zaraz staje na trzech nogach, by mogło rozpętać się piekło. Bardzo dosłownie. Przygotuj się na buchający ogień i kłęby gęstego dymu, lecące prosto na twój koc.

Rozpalanie węgla to bardzo ważny, ale zarazem wycieńczający rytuał. Jego istotną częścią jest rozdmuchiwanie paleniska tak, żeby z wysiłku stracić przytomność (jeśli dodatkowo iskry lecą na koc sąsiada, to podobno kiełbasa smakuje lepiej). W trakcie tej katorżniczej pracy dobrze jest uzupełniać elektrolity, świetnie nadaje się do tego piwo w dużych ilościach. Królowie Grilla za punkt strategiczny nad jeziorem bardzo często obierają samo serce plaży. Smażenie karkówki na peryferiach, tak żeby nikomu nie przeszkadzać, jest uznawane za oznakę słabości i nie przystoi prawdziwemu koneserowi dań z rusztu.

Władcy Bestii

Wszyscy lubimy zwierzęta. No dobra, jest pewien wyjątek – urlop nad jeziorem. Nie potrafię sobie wyobrazić żadnego odgłosu, który zakłóca wypoczynek nad wodą bardziej niż ujadanie psa. Czasem mam wrażenie, że ludzie którzy zabierają swoje ukochane pupile nad wodę są po prostu złośliwi. Przywiązany pies się męczy (bo nie wierzę, że wydaje takie odgłosy przez bitą godzinę aby zakomunikować wszystkim, jak dobrze się bawi), męczą się inni plażowicze i wreszcie męczy się sam właściciel – czworonoga trzeba przecież przypilnować. Jednak Władcy Bestii znaleźli sposób jak nie uprzykrzać sobie życia nad jeziorem. Wystarczy się nie przejmować i pozwolić ukochanemu Azorowi biegać radośnie między kocami innych plażowiczów, kopać dziury i obsypywać ludzi strumieniem piachu, albo pozwolić mu wtykać pyszczek w rzeczy sąsiadów. Tak, to zdecydowanie wygodniejsza opcja. Problem zaczyna się, kiedy podekscytowany Azor postanawia kogoś obszczekać. Problem ma jednak obszczekiwany, Władca Bestii wie przecież, że jego pupil jest po prostu ciekawy i okazuje zainteresowanie. W takich sytuacjach wystarczy rzucić „spokojnie, on nie ugryzie!” i problem z głowy. Jeśli spróbujesz zwrócić Władcy Bestii uwagę, zostaniesz z pewnością odebrany jako sztywny typ, który nie lubi zwierząt. Bo czym jest twoja obawa o bezpieczeństwo dzieci, chęć ochrony dobytku, czy najzwyklejsza potrzeba wypoczynku wobec szczęścia i wolności Azora?

Rycerze Zakonu Parawanu

Przedstawiciele tego gatunku występują częściej nad morzem, niż nad jeziorem. Jest to spowodowane rodzajem podłoża na plaży. Piasek jest idealnym gruntem do wznoszenia fortyfikacji. Rycerze Zakonu Parawanu dbają o prywatność i bezpieczeństwo na swoich włościach. Każdy, kto wedrze się do ich królestwa musi liczyć się z wrogością – będzie potraktowany jako intruz i bardzo często wyzwany na rycerski pojedynek. Oprócz funkcji obronnej parawany na plażach pełnią rolę karteczki z napisem „rezerwacja”. Mówiąc wprost – jeśli Rycerzowi nie chce się wstać rano i zająć dobrego miejsca nad wodą, już poprzedniego dnia wieczorem wznosi mur obronny, który wydziela jego prywatną przestrzeń, do której nikt nie ma dostępu. Czasami myślę, że Rycerze Zakonu Parawanu minęli się z powołaniem i powinni zostać geodetami – wyznaczają działki z naprawdę niezłą precyzją, biorą pod uwagę atrakcyjność gruntu, dbają o drogę dojazdową i tak dalej. Niestety zdarza się, że miasteczka z parawanów zajmują całą przestrzeń nad wodą i zwykły, szary Kowalski nie ma do niej dostępu.

Sportowcy

Jak mawiają „sport to zdrowie”. Niektórzy plażowicze biorą sobie to stwierdzenie zbyt dosadnie do serca. Przyjeziorna plaża jest traktowana jak gigantyczne boisko, a leżący na kocach ludzie jak naturalne przeszkody, słupki, lub po prostu żywa bramka. Sportowcy nie dbają o wydzielenie sobie kawałka plażowej przestrzeni (zupełnie przeciwnie niż Rycerze Zakonu Parawanu). Cała plaża należy do nich. Podobno prowadzą punktację, a na koniec sezonu najlepszymi interesują się prawdziwe kluby. Przekopanie piłki nad głowami wypoczywających emerytów – 5 punktów. Trafienie w głowę matki z dzieckiem – 10 pkt. No i jeden punkt za obsypanie ludzi piachem, przy okazji podania. Zamiast piłki Sportowcy używają czasem frisbee, lub w ekstremalnych przypadkach rzucają się po prostu butem (ma imitować piłkę do rugby). Najczęściej występują w grupach, występy solowe należą do rzadkości.

DJ-e

Koneserzy jedynej słusznej muzyki – ich własnej. DJ-e pojawiają się nad kaszubskimi jeziorami dość często, a koncerty odbywają się regularnie. Bo coraz łatwiej zostać didżejem. Wystarczy mieć smartphona z działającym głośnikiem i można zacząć ekscytującą karierę. DJ-e to z reguły ludzie młodzi, przekonani o wyższości muzyki której aktualnie słuchają, nad całą resztą. Nierzadko puszczane z głośnika w komórce gatunki to disco polo i wszelkie odmiany muzyki popularnej. Jeśli masz inny gust muzyczny, to mówiąc krótko masz problem. DJ-e to indywidualiści, pojawienie się innego przedstawiciela gatunku na tej samej plaży kończy się pojedynkiem rodem z westernów. Postronni plażowicze muszą przyzwyczaić się wtedy do efektu stereo. Z lewej strony słychać „Przez twe oczy, te oczy zielone oszalaaaałem” Zenka Martyniuka, a do prawego ucha Enrique Iglesias śpiewa coś po hiszpańsku. Nagle trzeci DJ, który do tej pory się nie ujawnił stwierdza, że w zestawieniu zabrakło Calvina Harrisa i puszcza jego najnowszy kawałek. Nie obowiązuje żadna kolejność występów, jest niepisana zasada „kto głośniejszy, ten lepszy”.

Muzyczne obozowiska wyrastają na plaży jak grzyby po deszczu. Kiedy mini koncertów robi się za dużo i żaden kolejny DJ nie ma wystarczającego zapasu mocy w głośniku, żeby zagłuszyć konkurencję, pojawia się DJ Zmotoryzowany. Podjeżdża swoim samochodem najbliżej, jak to tylko możliwe (parkowanie praktycznie w wodzie to standard) i puszcza muzykę na pełen regulator. Warto dodać, że wypada aby wartość sprzętu audio w wozie przekraczała cenę auta przynajmniej dwukrotnie. Wtedy inni DJ-e są zmuszeni uznać wyższość Zmotoryzowanego i nad wodę wraca muzyczna harmonia. Co z tego, że pękają bębenki – przynajmniej muzyka gra jedna.

Śmieciarze

Śmieciarze to specyficzny typ niewygodnego wczasowicza. Nie musisz ich spotkać, żeby na własnej skórze poczuć jaki mają zgubny wpływ na jakość twojego wypoczynku. Wystarczy, że byli nad jeziorem przed tobą. Obozowisko Śmieciarzy rozpoznasz po sterczących z piasku niedopałkach papierosów, resztkach jedzenia, i plastikowych opakowaniach. Po żywności, olejkach do opalania, pozostałościach przedziurawionych dmuchanych zabawek i butelkach po piwie. To osobna kategoria, bowiem szklane butelki służą śmieciarzom za narzędzie komunikacji. Zostawiając butelkę zwrotną wyrażają swoją hojność. Jeśli właśnie butelka zwrotna wbija ci się boleśnie w kręgosłup, kiedy wyciągasz się na plażowym kocu wiedz, że Śmieciarz nie miał niczego złego na myśli. Na pewno potraktował zostawienie szkła jako działalność charytatywną. W końcu pozbył się wartościowego przedmiotu na rzecz innych (bo ktoś kiedyś tę butelkę posprząta). Śmieciarze manifestują wrogość zostawiając potłuczone szkło, ostre metalowe śmieci i śmierdzące resztki.

Śmieciarzem może być każdy. Od niewinnej dziewczynki, bawiącej się łopatką w piasku, po dobrodusznie wyglądającego dziadka. Grupa nie ma żadnych cech charakterystycznych i działa w ukryciu. Wypoczywając nad wodą po Śmieciarzach masz dwie opcje: Przyzwyczaić się do otaczającego cię wystroju, albo jeśli nie chcesz leżeć między zużytą pieluchą, a popielniczką po prostu po kimś posprzątać.

Każdy ma prawo do wakacyjnego wypoczynku. Jestem daleki od narzucania innym jak mają się zachowywać nad wodą, ale szanujmy się nawzajem. Plaża, czy ta piaszczysta nad morzem, czy pas trawy nad jeziorem to przestrzeń publiczna. Wszyscy mają prawo z niej korzystać. Starajmy się nie rujnować wakacji innym. Niech plaże nad kaszubskimi jeziorami będą w tym sezonie wolne od niewygodnych wczasowiczów.
2016-07-01 10:00 2109

Komentarze

~Pazdan Fan

~BRok wszyscy łysi to od razu zakapiory i bandziory? Komuś przyda się chyba maść na ból pewnej części ciała (tam kończą się plecy, a nie zaczynają jeszcze nogi).

~Mieszkaniec.

Do Pani powyżej : ta fryzura stanie się teraz hitem, na Pazdana:)

~BRok .

Prrzepraszam, ale najbrzydsza moda, którą niestety widać np. podczas różnych festynów i dni małych miejscowości to moda golenia włosów na łyso i nabite karki. Zwlaszcza u panow ok 25-35 to częste. Nie widzi sie czegoś podobnego w innych krajach. Paskudna ta bandycka moda. Niech ta moda przeminie.

~Mieszkanie.

Fajne to ;)

Ależ to jest prawdziwe :-D Zapomnieliście o pijanej młodzieży ale i tak się uśmiałem :-)

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.