Czwartek, 22 Sierpnia 2019 - Cezarego, Tymoteusza

Długo oczekiwane wyniki sekcji zwłok Marcina Szcześniaka ujrzały światło dzienne

Mężczyzna zaginął w połowie lipca, po wyjściu z kartuskiej komendy. Jego ciało odnaleziono na początku października w pobliżu oczyszczalni ścieków w Kartuzach. W końcu pojawiły się wyniki sekcji zwłok. Prokuratura jednoznacznie potwierdziła przyczynę zgonu - powieszenie. 

Jak pisaliśmy wcześniej, zdawało się, że sprawa śmierci Marcina Szcześniaka utknęła w martwym punkcie. Wyniki sekcji zwłok miały rzucić trochę światła na sprawę. Śledczy ustalili, że mężczyzna zmarł przez powieszenie, jednak nie można precyzyjnie ustalić czasu zgonu. - Prokuratura otrzymała wyniki sekcyjne. Wynika z nich, że Marcin Szcześniak zmarł śmiercią gwałtowną. Najprawdopodobniej w wyniku uścisku pętli na narządy szyi, czyli poprzez powieszenie. Biegły ustalił też, że samobójstwo było możliwe. Nie można w sposób jednoznaczny ustalić czasu zgonu. Proces zmian pośmiertnych był zbyt zaawansowany. Z opinii biegłego wynika, że zgon nastąpił kilka, lub kilkanaście tygodni przed ujawnieniem zwłok - mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Postępowanie jest jeszcze w toku. - Na dzień dzisiejszy nie udzielamy szczegółowych informacji, jakie czynności są realizowane w tej sprawie. Mogę tylko powiedzieć, że dotyczą wątku śmierci, jak i wątku oceny prawidłowości działań funkcjonariuszy policji - dodaje rzecznik gdańskiej prokuratury.

Przypominamy, że Marcin Szcześniak z Bartoszyc ostatni raz widziany był 18 lipca. Dzień wcześniej został przesłuchany przez kartuskich policjantów. Na komendę trafił po tym, jak wbiegał na jezdnię i stwarzał zagrożenie. Policjanci ujęli mężczyznę i przyjechali z nim na komendę. Zatrzymany miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Następnego dnia mężczyzna został zwolniony, wyszedł z komendy około godziny 11 i ślad po nim zaginął. W poszukiwania mężczyzny zaangażowanych było kilkudziesięciu policjantów z Kartuz i Gdańska.

Kontrowersje wokół sprawy zaczęły pojawiać się w momencie, kiedy rodzina zaginionego w mediach oskarżyła policjantów, że coś złego mogło stać się na komendzie. Ojciec Marcina mówił, że mężczyzna mógł zostać pobity i wywieziony. Policja stanowczo zaprzeczyła tym informacjom. I nadal prowadziła poszukiwania. Tymczasem drugiego października, niedaleko oczyszczalni ścieków w Kartuzach znaleziono ciało mężczyzny, przy którym były dokumenty poświadczające tożsamość zaginionego. Potwierdził to szef kartuskiej prokuratury. – Osoba, której ciało odnaleźliśmy, umarła w wyniku powieszenia – powiedział Marek Kopczyński. – Przy zwłokach ujawniono portfel z dokumentami, i z tych dokumentów wynika, że może to być zaginiony – dodał wówczas prokurator.

Prokuratura dysponowała wstępnymi wynikami sekcji zwłok, jak również wynikami DNA. Te potwierdziły, że osobą, której ciało odnaleziono w chaszczach nad jeziorem koło kartuskiej oczyszczalni, był poszukiwany od lipca, Marcin Szcześniak. Szef kartuskiej prokuratury zlecił jeszcze badania histopatologiczne i badanie tożsamości, które miały upewnić, że jest to ciało zaginionego Marcina Szcześniaka oraz ustalić przyczynę zgonu. Jednak termin otrzymania dokładnych wyników minął. W międzyczasie kartuska prokuratura wyłączyła się z prowadzenia śledztwa w sprawie śmierci 29-latka. Sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
2016-04-06 11:00 1254

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.