Czwartek, 18 Lipca 2019 - Erwina, Kamila, Szymona

Mezowo. Mieszkańcy czynem społecznym porządkują i upiększają okolice

Bezład i śmieci na głównym skwerze w Mezowie obok przystanku autobusowego od dawna były problemem mieszkańców. Ludzie przyzwyczaili się do zalegających szmat, starych ubrań, butelek i opon samochodowych porzuconych wokół. Znalazł się mieszkaniec, który zaangażował sporą rzeszę osób w przywrócenie porządku i ładu w tym miejscu.






Pan Wiesław, mieszkaniec Mezowa wyszedł z inicjatywą wspólnej akcji, której celem było uporządkowanie miejsca wokół przystanku autobusowego, zasadzenie tam drzewek. Pan Wiesław jest architektem, m.in autorem przebudowy budynku Urzędu Gminy w Kartuzach, przebudowy budynku Starostwa Powiatowego przy ul. Dworcowej, autorem kościoła w Grzybnie, kościoła w Żukowie (na górze), a przede wszystkim autorem i współtwórcą skwerku przed wejściem do Urzędu Gminy w Kartuzach, gdzie osobiście sprowadził wielkie głazy.

Nie wszyscy sąsiedzi początkowo podzielali entuzjazm pana Wiesława, kiedy dowiedzieli się o jego zamiarach. Akcja mimo to rozpoczęła się rano, w sobotę 2 marca. Na ludzi, którzy przyszli z potrzebnym sprzętem czekał już samochód patrolowy Straży Miejskiej, by skontrolować legalność tego czynu społecznego.

Jak się później okazało, dzięki przychylności ze strony dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych pana Andrzeja Puzdrowskiego i zastępcy pana Romana Okroja wszystko odbyło się legalnie i zgodnie z prawem. Wielką pomoc i zrozumienie dla idei ładu, czystości i ochrony kaszubskiego krajobrazu wykazali sąsiedzi. Pan Józef znany budowniczy dróg z Mezowa dostarczył dwie wywrotki ziemi.

Dwie kolejne wywrotki dostarczył pan Mateusz z Mezowa. Wielką pomoc udzielił pan Piotr Serkowski z Dzierżążna, który podarował choinki z własnej plantacji, a nawet osobiście te drzewka przywiózł. Wszyscy pracowali oczywiście nieodpłatnie.

Praca ręczna okazała się prawie niepotrzebna, ponieważ pan Marcin z Mezowa chętny do pomocy przyjechał swoja koparką i w ciągu godziny bardzo sprawnej pracy skwer był gotowy. Wodę do podlewania udostępnili państwo Mielewczyk.

Nie jest to koniec pracy, ponieważ wkrótce na skwerku pojawić się mają iglaki płożące ogrodowe, niska barierka z żerdzi i kwiaty. Pani Anna z Mezowa obiecała, że chętnie przekaże krzewy na ozdobę tej wspólnej przestrzeni.

Pan Wiesław opowiada nam, jak Mormoni w Ameryce potrafią pomagać sobie nawzajem namawiając przy tym do refleksji, czy mieszkańcy wsi i miast kaszubskich mają zdolność do samoorganizacji, do pracy darmowej dla wspólnego dobra? Wiemy, że mieli zdolność do utworzenia masowej partyzantki przeciw okupantowi. Czy mamy taką zdolność w warunkach normalnego życia?

Jak mówił pan Wiesław, w Ameryce do pracy na budowę stodoły przychodzi ok. 200 mężczyzn. Wszyscy w białych koszulach, czarnych spodniach i czarnych kapeluszach, z narzędziami w rekach. Stawiają przygotowane elementy, łączą i o zachodzie słońca stodoła jest gotowa. Kobiety w tym czasie przygotowują posiłki. Po pracy wszyscy siadają do wspólnych stołów. Mamy od kogo uczyć się umiejętności do działania społecznego.

Mieszkańcy Mezowa i wszyscy, którzy zaangażowali się w ten czyn społeczny pokazali, że warto solidaryzować się ze sobą, by móc razem stworzyć coś pięknego.

 
        
2019-03-04 18:00 544

Komentarze

~mezowianka

Jest obok drugi skwerek do zrobienia.

~Głos z Mezowa

Brawo tak trzymać !

~Pozytywny

Pięknie. Pozytywna akcja. I już trochę ladniej.

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.