Czwartek, 15 Listopada 2018 - Alberta, Leopolda

Nowe wątki we wznowionym śledztwie. Ojciec Marcina Szcześniaka: „Ja tej sprawy tak nie zostawię”

W poniedziałek 30 stycznia w Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbyła się rozprawa dotycząca zażalenia decyzji o umorzeniu śledztwa w sprawie śmierci Marcina Szcześniaka. Głośne postępowanie wraca do prokuratury. Postanowienie sądu jest prawomocne. Czy można spodziewać się nowych wątków w kontrowersyjnej sprawie?

Jak dowiadujemy się od Romana Szcześniaka, ojca Marcina, wiele wątków w sprawie nie zostało należycie wyjaśnionych. Decyzją sądu postępowanie zostaje skierowane z powrotem do prokuratury.

- Postanowieniem z dnia 30 stycznia 2017 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku po rozpoznaniu zażalenia pokrzywdzonego na postanowienie Prokuratora Prokuratury Okręgowej w Gdańsku o umorzeniu śledztwa z dnia 16 sierpnia 2016 r. w sprawie o sygn. akt V Ds. 127/15, uchylił zaskarżone postanowienie i sprawę przekazał do dalszego prowadzenia Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku. Postanowienie Prokuratora zostało uchylone w całości, a Sąd nakazał uzupełnienie postępowania dowodowego. To postanowienie jest prawomocne - mówi Tomasz Adamski, Rzecznik Prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Co spowodowało, że zdecydował się Pan odwoływać od decyzji o umorzeniu śledztwa? Czy pojawiły się jakieś nowe wątki w sprawie?
- Pierwszą rzeczą, która nie została wzięta pod uwagę była relacja świadka. Jakaś kobieta skontaktowała się z nami twierdząc, że na komisariacie słyszała krzyki "ratunku, pomocy!" i "ja się bicza nie boję", charakterystyczne powiedzenie którego używał Marcin. Nie mogła sobie tego wymyślić! Po rozmowie telefonicznej kobieta spotkała się z nami na dworcu w Gdańsku. Sąd jednak nie wziął pod uwagę słów tej pani - opowiada ojciec Marcina.

Co jeszcze budziło wątpliwości?
- Odezwał się do nas Zbigniew Stonoga. Twierdził, że jego informator przekazał mu wiadomość, że Marcin miał wybite zęby i że podobno znęcano się nad nim na komisariacie. Podczas oględzin ciała okazało się, że rzeczywiście tak było! Sędzia powoływała się na biegłych, którzy twierdzili że zwierzyna wyrwała Marcinowi zęby. Stomatolodzy są zgodni i mówią, że to niemożliwe – zwierzyna pociągnęłaby całą żuchwę, a nie pojedyncze zęby – mówi Roman Szcześniak.

„Marcin powiesił się pod wodą”
- Kolejną bzdurą jest udowadnianie, że Marcin powiesił się w lesie. Rozmawialiśmy z grzybiarzami, mieszkańcami, którzy wyprowadzają tam psy, ludźmi z okolicy. Wszyscy jednogłośnie twierdzą, że w lipcu poziom wody był tam dużo wyższy. Jeśli Marcin odebrał sobie życie, w co nigdy nie uwierzę, przez powieszenie w tym miejscu, to musiał to zrobić pod wodą. Rozmawiałem też z człowiekiem, który codziennie wyprowadza tam psa myśliwskiego i puszcza go luzem, żeby się wybiegał. Wyczułby woń rozkładającego się ciała dużo wcześniej, gdyby Marcin rzeczywiście tam leżał – wymienia dalej ojciec Marcina.

Monitoring zewnętrzny nie działał, ale są zdjęcia z wewnątrz komisariatu.
- Wszystkie zdjęcia które mi pokazywano były niewyraźne, zrobione od tyłu, na żadnym nie było widać twarzy Marcina. Do tego miał na sobie inne ubrania. To nie był mój syn – twierdzi Pan Roman. - Poza tym, czemu wypuścili go tak szybko? Został zatrzymany o 18.45, a wypuszczony o 11.00, czy to nie za krótko, żeby wytrzeźwiał? Czy mogli go wypuścić, skoro rzekomo latał z nożem i kamieniem i stwarzał zagrożenie – Roman Szcześniak wymienia dalsze wątpliwości.

„Detektyw działał przeciwko nam”
- Czy według Pana to nie dziwne, że detektyw sam zgłosił się do nas i chciał reprezentować nas bezpłatnie? Waldemar Soroka zdobył pełnomocnictwo, żeby reprezentować naszą rodzinę, bo bez tego rzekomo nie mógł działać. Wypowiedział się w mediach bez naszej zgody, że policja ma czyste ręce – bez konsultacji z kimkolwiek z nas! Jeżeli detektyw przejmuje sprawę pierwszego dnia, i od razu wydaje takie stanowisko, to moim zdaniem nie miał dobrych intencji. Prawdopodobnie od początku miał wyciszyć całą sprawę – mówi Pan Roman.

Będziemy bacznie przyglądać się dalszym losom sprawy.


Przypominamy, że Marcin Szcześniak z Bartoszyc ostatni raz widziany był 18 lipca 2015 roku. Dzień wcześniej został przesłuchany przez kartuskich policjantów. Na komendę trafił po tym, jak wbiegał na jezdnię i stwarzał zagrożenie. Policjanci ujęli mężczyznę i przyjechali z nim na komendę. Zatrzymany miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Następnego dnia mężczyzna został zwolniony, rzekomo wyszedł z komendy około godziny 11.00 i ślad po nim zaginął. W poszukiwania mężczyzny zaangażowanych było kilkudziesięciu policjantów z Kartuz i Gdańska.

Kontrowersje wokół sprawy zaczęły pojawiać się w momencie, kiedy rodzina zaginionego w mediach oskarżyła policjantów, że coś złego mogło stać się na komendzie. Ojciec Marcina mówił, że mężczyzna mógł zostać pobity i wywieziony. Policja stanowczo zaprzeczyła tym informacjom. I nadal prowadziła poszukiwania. Tymczasem drugiego października 2015 roku, niedaleko oczyszczalni ścieków w Kartuzach znaleziono ciało mężczyzny, przy którym były dokumenty poświadczające tożsamość zaginionego. Potwierdził to szef kartuskiej prokuratury. – Osoba, której ciało odnaleźliśmy, umarła w wyniku powieszenia – powiedział Marek Kopczyński. – Przy zwłokach ujawniono portfel z dokumentami, i z tych dokumentów wynika, że może to być zaginiony – dodał wówczas prokurator.

Prokuratura dysponowała wstępnymi wynikami sekcji zwłok, jak również wynikami DNA. Te potwierdziły, że osobą, której ciało odnaleziono w chaszczach nad jeziorem koło kartuskiej oczyszczalni, był poszukiwany od lipca, Marcin Szcześniak. Szef kartuskiej prokuratury zlecił jeszcze badania histopatologiczne i badanie tożsamości, które miały upewnić, że jest to ciało zaginionego Marcina Szcześniaka oraz ustalić przyczynę zgonu. Jednak termin otrzymania dokładnych wyników minął. W międzyczasie kartuska prokuratura wyłączyła się z prowadzenia śledztwa w sprawie śmierci 29-latka. Sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

Śledztwo zostało umorzone rok po zaginięciu mężczyzny. Prokuratura wstrzymywała się z uzasadnieniem decyzji o zakończeniu postępowania tłumacząc, że w pierwszej kolejności z decyzją zapozna się rodzina pokrzywdzonego. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Tatiana Paszkiewicz tłumaczyła umorzenie śledztwa we wrześniu 2016 roku:

- Postępowanie które zostało przeprowadzone i dowody, które zostały zebrane nie wykazały, żeby do śmierci Marcina Szcześniaka przyczyniły się działania osób trzecich, czy były następstwem działań przestępczych. Przyjęto, że nie był to też efekt nieudzielenia pomocy, ani następstwo spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Skoro nie pojawiły się dowody, mogące świadczyć o tym, że w samobójstwie pokrzywdzonego brała udział osoba trzecia, podjęto decyzję o umorzeniu śledztwa. Opierano się na opinii sądowo-lekarskiej i zeznaniach świadków – mówiła wówczas rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Tatiana Paszkiewicz.

Oba wątki sprawy, zarówno śmierci jak i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy policji zostały umorzone.

- Drugi wątek, czyli ewentualne niedopełnienie obowiązków funkcjonariuszy policji w związku z poszukiwaniem zaginionego został również umorzony. Uzasadnienie jest tożsame, materiał dowodowy zebrany w sprawie nie dał podstaw do postawienia ewentualnych zarzutów. Ustalono, że funkcjonariusze działali w zakresie swoich uprawnień i zgodnie z obowiązującymi przepisami. Wszelkie procedury były realizowane - dodała we wrześniu 2016 roku Tatiana Paszkiewicz.

Postanowienie o umorzeniu śledztwa było nieprawomocne. Od razu wpłynęło zażalenie na tę decyzję.
2017-02-15 08:40 7554

Komentarze

~Andrzej szczesniak

Witam jestem bratem Marcina i wiem jedno ta sprawa nigdy się nie rozwiąże ,najważniejsze ze brat został godnie pochowany .a policjanci myślę że nie mogą spać spokojnie jak oni żyją z tą myślą że zabili człowieka

~Mieszkaniec.

Myślę,że nic sie tu nie da udowodnić. Sprawa została skrzętnie zamieciona pod dywan. Nie ma świadków, nagrań. Możemy się tylko domyślać.

~czarna mamba

To nie było samobójstwo.został pobity na śmierć

~Daniel

W tej sprawie i jak każdej nadużycia powinny być napiętnowane . Na policji szukamy pomocy nie simierci !!!!

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.