Piątek, 21 Września 2018 - Jonasza, Mateusza, Hipolita

Pomagamy rozwijać młode talenty!

Nawiązaliśmy współpracę z uczniami I LO im. Hieronima Derdowskiego w Kartuzach. W celu rozwijania ich pasji, jaką jest pisanie, co jakiś czas będziemy udostępniać opracowane przez nich teksty. Zapraszamy do lektury pt.: "Miłość w wielu wydaniach".

Człowiek przychodzi na świat z wszczepionym w sobie pragnieniem miłości, chce kochać i być kochanym. Jako pierwsi tym uczuciem obdarzają nas rodzice, nie tylko poprzez powiedzenie ,,kocham cię,,, ale przez codzienną opiekę i troskę. Kochają nas zawsze: kiedy stawialiśmy nieudolnie nasze pierwsze kroki, podczas ząbkowania i kiedy sprawialiśmy, że rytm ich życia ograniczał się do przespanej godziny w ciągu nocy. Kochają nas nawet wtedy, kiedy jako nastolatki buntujemy się przeciwko nim i całemu światu, często sprawiając im ogromną przykrość.

Przychodzi jednak taki moment w życiu każdego człowieka (czasami już w podstawówce, a w innym wypadku po 30-stce), kiedy miłość rodzicielska przestaje nam wystarczać. Chcemy z kimś" "być'', "chodzić". Sposobów, żeby to powiedzieć, jest mnóstwo, ale znaczenie jest tyko jedno: potrzebujemy miłości od zupełnie obcej nam osoby.

Wszystko zaczyna się od szczenięcego, beztroskiego i sielankowego związku przechodzącego czasem przez kilkukrotne jego zerwanie i wznawianie. To czas motylków w brzuchu, nieprzespanych nocy spowodowanych ciągłym myśleniem o obiekcie naszych uczuć, wspólnych randek spędzonych nad jeziorem, często odbywających się w czasie godzin lekcyjnych. Ale kogo wtedy obchodzi szkoła. Zanim się jednak obejrzymy, przychodzi czas na kolejny krok. Dojrzały, bardziej zobowiązujący - oświadczyny. Narzeczeństwo to zupełnie inny wymiar rzeczywistości. Śmiało rzec można, że to wręcz czas utkany ze martwień i wzmożonego stresu spowodowanego nie tym, że jedno z nich prosząc o rękę powiedziało równocześnie: "Pragnę spędzić z Tobą całe moje życie", co brzmi jak podpisanie cyrografu z diabłem, które następuje jednak w punkcie kulminacyjnym tego etapu w związku. Dlaczego stres i zmartwienia? Bo ceremonia ślubna, bo wesele, a ktoś to musi załatwić i nie zrobi tego nikt inny jak świeżo upieczeni narzeczeni. Wreszcie nadchodzi ten jeden, upragniony, jedyny w swoim rodzaju dzień, na który finanse trzeba było gromadzić przez minione dwa lata, lub wziąć kredyt w przeciągu 30 minut, który z kolei będzie się spłacać przez najbliższe dwa lata, jak nie więcej. Najważniejsze jest to, żeby ta część rodziny, mniej lubiana, zobaczyła na co młodą parę stać. Kiedy ten cały cyrk się już skończy, czas na powrót do szarej, nudnej rzeczywistości. Chociaż... nie... mieszkaniem z teściową pod jednym dachem nie można nazwać szarą rzeczywistością, wręcz przeciwnie - barwną rzeczywistością. Skupiając się na małżeństwie, definicja tego słowa jest trudna do sprecyzowania, małżeństwo może być równoważne z horrorem, komedią, filmem przygodowym, chociaż większość współczesnych małżeństw łączy te trzy gatunki, a może i więcej.

Co mają ze sobą wspólnego te trzy etapy związków? Odpowiedz jest jedna: miłość, która na każdym etapie jest taka sama, tylko okazywana czasem w trochę inny sposób, przy zupełnie innych okolicznościach.

Dominik Szymikowski
Źródło: Foto: Katy Ereira
2017-03-27 09:00 973

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.