Piątek, 26 Lutego 2021 - Miroslawa, Aleksandra

Śmierdząca sprawa w Sulęczynie. Czytelnik: "To jest jakaś komedia, jak wójt może robić mieszkańcom coś takiego?" [VIDEO]

Działki pływające w nieczystościach to obrzydliwy, choć niestety częsty widok mieszkańców Mściszewic. Jak nas poinformowano, wszystko to za sprawą ignorancji, pośpiechu, a przede wszystkim złego projektu, na który zgadzał się i w dalszym ciągu zgadza obecny wójt gminy Sulęczyno.

Zalewa ich szambo, bo władze Sulęczyna pośpieszyły się z podłączaniem kanalizacji?Pokrzywdzeni zamieszkali w miejscowości Mściszewice wraz z sąsiadem, który jest ich pełnomocnikiem, szukając pomocy postanowili przedstawić naszej redakcji całą, śmierdzącą sprawę.

- Zgłaszam się tutaj po tym, jak nie mogliśmy osiągnąć porozumienia z PWiK w Sierakowicach i jego nadzorcami – wójtem Sierakowic i Sulęczyna. Zacznijmy od tego, że już nawet sam projekt to jedna wielka pomyłka. Małżeństwo, które reprezentuje, mają przepompownię tuż pod nosem, przylega im do działki. Kilkukrotnie pojawiały się awarie. Krótko mówiąc, fekalia z przepompowni zalewały przyległe tereny, przelewały się do rowu melioracyjnego i pływały po podwórku. Jak można wybudować przepompownię w progu domu jednorodzinnego i to jeszcze bez instalacji elektrycznej? Do mnie należy sąsiednia działka i nie jestem obojętny, bo wójt z premedytacją nakazuje mi również przyłączyć się do takiej instalacji kanalizacji sanitarnej. Do tej pory tego nie zrobiłem. Jeżeli będzie kolejna awaria, to fekalia wpłyną mi do piwnicy. Od czasu budowy tej instalacji w 2015 roku chcę załatwić sprawę. Jeżeli PWiK Sierakowice zainstaluje przed studnią przyłączeniową do mojej nieruchomości podwójną klapę zwrotną lub przeniesie przepompownię, to podłączę się do kanalizacji. Tylko w ten sposób mogę mieć pewność, że pewnego ranka nie obudzę się w nieczystościach - zaczyna pełnomocnik pokrzywdzonych.

Notoryczne owijanie w bawełnę, czyli niekończąca się opowieść.
- Droga do jakiegokolwiek porozumienia jest długa i męcząca, ale dopniemy swego. Stale prowadziłem korespondencję z PWiK-iem w Sierakowicach i jednostkami go nadzorującymi, czyli wójtem gminy Sierakowice i Sulęczyno. Do tej pory wygląda to tak, że jeden odsyła mnie do drugiego. Czasem nawet myślałem, że coś uda nam się wyegzekwować. Jak na przykład wtedy, kiedy wszyscy się spotkaliśmy w celu ustalenia kwestii przeniesienia przepompowni PS6. Trochę pogadaliśmy w dobrej wierze, coś tam nawet nam zaproponowano. Ale kiedy chciałem udokumentować rzucone obietnice i sporządzić notatkę, to wszyscy kategorycznie odmówili jej podpisania. I skończyło się na tym co zwykle - kontynuuje pełnomocnik.

Jak nas poinformowano, Gmina Sulęczyno już wcześniej zobowiązała się do przeniesienia przepompowni PS6. Tymczasem mija 19 miesięcy, a jakichkolwiek konkretów i dokumentów w dalszym ciągu nie ma. Jednostki odpowiedzialne za obecną sytuację komentują to następująco:

- Jesteśmy wprowadzani w maliny i szantażowani sądem. Prezes PWiK-u w Sierakowicach ma wszystkie dokumenty dotyczące sprawy i to on reprezentuje gminę Sulęczyno i Sierakowice. Spółka jest odpowiedzialna za wszystko. Ja się w tym nie będę babrał i tego nie skomentuję - mówi wójt Sulęczyna, Bernard Grucza.

- Pełnomocnik rzekomo pokrzywdzonych ma obowiązek przyłączenia się do kanalizacji sanitarnej od ponad roku. Klapa zwrotna, której żąda, to urządzenie, którego instalacja według prawa leży po jego stronie. Nie możemy wydawać pieniędzy publicznych na jego życzenie - dodaje Tomasz Zdanowicz, prezes PWiK-u w Sierakowicach.

- Jeżeli projektant zaprojektował instalację kanalizacji do istniejącego domu, która w przypadku awarii przepompowni może go zalać, to jest rzeczą oczywistą, że na ten wypadek powinien zaprojektować również podwójną klapę zwrotną, która zabezpieczy nieruchomość. Konserwacja klapy zwrotnej musi pozostawać po stronie tego, kto odbiera ścieki i wybudował instalację w czasie, kiedy budynek istniał wiele lat przed projektowaniem instalacji kanalizacji w Mściszewicach – odpowiada pełnomocnik.

Błędne koło się toczy, a nagranie dokumentujące warunki tamtejszych mieszkańców nie wygląda kolorowo...

Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że podłączanie lokalnej społeczności do kanalizacji rozpoczęło się już 28 grudnia 2015 roku. Natomiast zgoda na jej rzeczywiste użytkowanie wpłynęła od Nadzoru Budowlanego dopiero 2 maja 2016 roku. Dlaczego do tego dopuszczono?

- Awarie spowodowane były jakimiś zakłóceniami w dostawie energii elektrycznej. Wyłączyły się pompy i z niewiadomych przyczyn nastąpiło wylanie ścieków. To były faze rozruchowe, początek działania kanalizacji, więc wydarzyło się to, co się wydarzyło. Jeżeli chodzi o korzystanie z kanalizacji w czasie, kiedy jeszcze nie było na to zgody, to był to impuls ze strony mieszkańców, na jaki musieliśmy szybko zareagować. Po prostu zaczęli przepompowywać sobie szamba i część ludzi podłączyła się bez naszej wiedzy. Także te ścieki już napływały i nie mieliśmy innego wyjścia jak tylko puścić to wszystko w obieg. Musieliśmy zacząć działać bez zgody - informuje prezes PWiK-u w Sierakowicach.

Rzeczywiste przeniesienie przepompowni PS 6 to przyszłość. I to najwidoczniej daleka...
- W sprawie przeniesienia przepompowni rozmawialiśmy już nie raz i nie dwa. Ale to nie jest taka prosta sprawa żeby to przenieść w ciągu pół roku, czy kilku miesięcy. Po pierwsze chodzi o pieniądze i znalezienie odpowiedniego miejsca. Musimy przeprojektować w tym rejonie całą sieć kanalizacyjną, to jest szereg dokumentów. Wykonanie tego do końca 2018 roku, jak na początku sugerowaliśmy, może być trudne do zrealizowania. Gmina Sulęczyno zobowiązała się do sfinansowania przeniesienia przepompowani, ale nie ma na razie na to środków. 2018 rok to była tylko propozycja, luźny termin - kontynuuje Tomasz Zdanowicz.

Dlaczego zaakceptowano projekt, który okazał się być wadliwy?
- To był projekt budowlany, który został zatwierdzony przez Starostwo Powiatowe w Kartuzach i ta lokalizacja nie była kwestionowana. Później dopiero okazało się, że przeszkadza ona tamtejszym mieszkańcom. Obecnie jesteśmy w trakcie wykonywania nowej dokumentacji projektowej jako wodociągi i skończymy ją do końca bieżącego roku - zakończył prezes PWiK-u w Sierakowicach.

Pełnomocnik pokrzywdzonych wyciąga poważne konsekwencje. We wniosku do Starostwa Powiatowego w Kartuzach pisze:
"W związku z tym, że od półtora roku inwestor i osoby sprawujące nadzór właścicielski nie zrobiły nic i dalej nic nie robią w sprawie przeniesienia przepompowani PS6 i zabezpieczenia nieruchomości przed zalaniem fekaliami w przypadku awarii przepompowni PS6 w Mściszewicach wybudowanej na podstawie Decyzji Starosty Kartuskiego z dnia 26.05.2011 roku z późniejszymi zmianami proszę nadać bieg wstrzymanemu postępowaniu administracyjnemu w sprawie wznowienia przedmiotowego postępowania."

Dodatkowo nadmienił, że w tej chwili skierował sprawę również do Powiatowego Nadzoru Budowlanego w Kartuzach, Wojewódzkiej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Gdańsku i Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Oświadczył, że nie zawaha się uruchomić wszelkich instytucji, aby przenieść przepompownię i tym samym uchronić się przed zalaniem fekaliami.

- Nie chciałem tego robić, bo może to się wiązać nawet z cofnięciem dofinansowania dla PWiK-u w Sierakowicach. Ale jeśli nikt nie chce przyznać się do błędu, po czym go naprawić, to jestem po prostu zmuszony do podjęcia tego typu kroków - podsumował pełnomocnik pokrzywdzonych.

Sprawę będziemy monitorować.

2017-04-28 11:20 1246

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.