Poniedziałek, 20 Listopada 2017 - Anatola, Sedzimira, Rafala

Zniszczone posesje po ulewach. Czy właściciele mogą liczyć na pomoc gminy?

Do naszej redakcji zwracają się mieszkańcy Kartuz posiadający ogródki działkowe w okolicy ulic Kwiatowej i Ogródków Działkowych. W połowie lipca, w trakcie ulewnych deszczów część działek została zalana. Ich właściciele zgłosili się do nas z prośbą o interwencję, ponieważ nie wiedzą z kim w Gminie mogliby o tym porozmawiać. Mieszkańcy obawiają się, że przy okazji kolejnych opadów sytuacja może się powtórzyć.

Choć ulewy mamy już za sobą, to nie wszystkie miejsca udało się doprowadzić do stanu sprzed zalania. Sytuacja wygląda szczególnie źle w okolicy ulic Kwiatowej i Ogródków Działkowych.

Mieszkańcy na własną rękę odpompowują wodę i osuszają drogę, która w trakcie deszczu przypomina raczej rwący potok. Oprócz ukształtowania terenu, kilka innych czynników sprawia, że woda zbiera się w tych okolicach. Mieszkańcy podkreślają, że problem powoduje głównie brak kanalizacji burzowej. - Pobliskie zbiorniki wodne są przepełnione, więc woda opadowa nie ma ujścia. Lustro wody w tym "zbiorniku retencyjnym" jest zbyt wysoko, a wiadomo że woda nie popłynie pod górę - mówi jeden z mieszkańców wskazując palcem mały staw nieopodal.

Ulewa zniszczyła całą roślinność na działkach. Owoce i warzywa uratowane spod wody nie nadają się do spożycia ze względu na przemieszanie wody opadowej, kanalizacji i tej z jeziora. Pobliskie Jezioro Karczemne jest jednym z bardziej zanieczyszczonych zbiorników wodnych w regionie. Działalność człowieka spowodowała, że substancje chemiczne dopływają do jeziora w ilościach znacznie przekraczających normalny poziom - czytamy w publikacji ,,Piękne i brudne czyli o stanie ekologicznym jezior kartuskich” Fundacji Ocalić Źródło im. Bł. Salomei w Kartuzach. Nie wiadomo, kiedy będzie można coś znowu uprawiać na zniszczonych glebach.

Sytuacja na drogach w czasie opadów wygląda nieciekawie też po drugiej stronie Jeziora Karczemnego. Mieszkańcy alarmują, że ulica Zamkowa jest nieprzejezdna podczas każdej większej ulewy. Podczas tej z połowy lipca wybiły studzienki kanalizacyjne. - Ulica zamieniła się w rzekę, a ze studzienek kanalizacyjnych strzelały strumienie. Ta kanalizacja w ogóle działa? - oburza się jedna z mieszkanek.



Zwróciliśmy się do Kartuskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji (KPWiK) z pytaniem, czy w połowie lipca, w okresie ulewnych opadów deszczu, właściciele zalanych działek zgłaszali problemy z przepustowością kanalizacji. Z rejestru interwencji w tym czasie wynika, że takich sygnałów nie było. Poza działaniami interwencyjnymi KPWiK zajmuje się również bieżącą naprawą i oczyszczaniem m.in. studzienek kanalizacyjnych. Od dyspozytora dowiedzieliśmy się, że prace konserwacyjne były przeprowadzane zgodnie z harmonogramem.

Skontaktowaliśmy się z Wydziałem Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego w Kartuzach z pytaniem, czy są w stanie pomóc mieszkańcom – Adresatem pytań mieszkańców jest raczej Gmina, bo działki znajdują się na jej terenie. My jako wydział nie interweniujemy w tego typu sprawach. Nie dysponujemy nawet sprzętem, którym moglibyśmy pomóc choćby wypompować wodę. Współpracujemy w tym zakresie ze strażą pożarną informując ich o sytuacjach kryzysowych. Możemy też doposażyć strażaków na przykład w worki przeciwpożarowe – nawet ostatnio przekazaliśmy 5 tysięcy takich worków – mówi Cezary Sreberski ze Starostwa Powiatowego.

Skierowaliśmy więc nasze pytanie do Urzędu Miejskiego, ale tam ... nikt nie był w stanie powiedzieć, z kim moglibyśmy porozmawiać o problemie zalanych działek. Poproszono nas o wysłanie maila na ogólny adres gminy – widocznie urzędnicy potrzebowali czasu, aby znaleźć osobę, która zajmuje się podobnymi sprawami. W Wydziale Ochrony Środowiska przekierowano nas do Wydziału Komunalnego. Tam urzędnicy nie stwierdzili jednoznacznie, czy dodzwoniliśmy się do właściwego wydziału. Poproszono nas, żebyśmy poczekali na oficjalną odpowiedź na wysłanego maila. Kto ma udzielić odpowiedzi? Tego nie wie nikt. Skoro urzędnicy nie mają pojęcia, do kogo zgłaszać sprawy związane z ulewami, skąd mają to wiedzieć poszkodowani?

Również do Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Gminy nie wpłynęło żadne zgłoszenie problemu. Wydział zajmuje się innego typu przypadkami (nadzorowaniem ewakuacji mieszkańców, obroną cywilną, ostrzeganiem i alarmowaniem mieszkańców o zbliżających się niebezpieczeństwach i innymi podobnymi), jednak jest również odpowiedzialny za przepływ informacji pomiędzy różnymi instytucjami. Do kogo zostałby przekierowany mieszkaniec, gdyby zgłosił się z problemem zalanej działki? Usłyszeliśmy, że do Wydziału Komunalnego Gminy, ale ... pracownik Zarządzania Kryzysowego zastrzegł, że nie chciałby wprowadzić nas w błąd. W skrócie – koło się zamyka.

Właściciele zalanych posesji wzięli sprawy w swoje ręce i sami odpompowali wodę. Usuwają też zniszczenia, które spowodowała ulewa. Choć straty są kolosalne, to radzą sobie we własnym zakresie. Gleba jest nasiąknięta i wystarczy kilkugodzinny deszcz, żeby woda spływająca ulicą Kwiatową ponownie zalewała obszar działek. Jako najbardziej prawdopodobną przyczynę podtopień, mieszkający przy ulicy Kwiatowej podają brak kanalizacji burzowej. Jej zadaniem jest odprowadzanie wód opadowych, niezależnie od kanalizacji ściekowej.

Zgodnie z artykułem 15. Ustawy z dnia 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, obowiązek wybudowania takiej kanalizacji spoczywa na przedsiębiorstwie wodociągowym, jednak budowa musi być zlecona przez gminę.

"Przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne jest obowiązane zapewnić budowę urządzeń wodociągowych i urządzeń kanalizacyjnych, ustalonych przez gminę w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, w zakresie uzgodnionym w wieloletnim planie rozwoju i modernizacji".

Wygląda na to, że mieszkańcy zainteresowani budową kanalizacji burzowej muszą uzbroić się w cierpliwość i przekonać urzędników o konieczności modernizacji infrastruktury przy ul. Kwiatowej.

[aktualizacja]

Na maila wysłanego do Urzędu Miejskiego odpowiedziała Z-ca Kierownika Wydziału Gospodarki Odpadami i Ochrony Środowiska, Natalia Lekner. - Instytucji, do których można się zwrócić widziałabym kilka. I tak – istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś w okolicy wybudował sobie nielegalną infrastrukturę np. odwadniającą lub jakiś obiekt budowlany, który spowodował przekierowanie wód, wówczas należy się zwrócić do Inspektora Nadzoru Budowlanego w Kartuzach. Drugą możliwością jest niewydolna, jak okazało się podczas ostatnich ulew, infrastruktura wod-kan, wtedy najlepiej byłoby zwrócić się do Kartuskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Kartuzach lub Wojewódzkiego Zarządu Melioracji w Kartuzach (w pobliżu znajduje się ciek wodny – Klasztorna Struga, na którym z tego, co pamiętam znajduje się budowla typu zastawka i może podniósł się poziom wody) - pisze Natalia Lekner.

Po skontaktowaniu się z wyżej wymienionymi instytucjami do sprawy wrócimy.
2016-08-16 13:00 583

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.