Sobota, 08 Sierpnia 2020 - Cypriana, Emiliana, Dominika

Zwycięstwo Cartusii w meczu z Wietcisa Skarszewy

W bardzo trudnym pojedynku z dotychczasowym liderem Kartuzjanie odnieśli zasłużone zwycięstwo pokonując w Skarszewach gospodarzy 2:1. Obie bramki dla Cartusii zdobył jej wychowanek 18 letni Kacper Paninski. Mecz ten obfitował w wiele sytuacji bramkowych i emocjonujący był do samego końca, a gospodarze zakończyli go w dziesięciu.

Ten mecz miał być odpowiedzią na pytanie, jak Cartusia 1923 Kartuzy w bieżącym sezonie sobie poradzi, albowiem po łatwym zwycięstwie w Leźnie, a potem dotkliwej porażce z Orlętami Reda, trudno było stwierdzić, czy drużyna Cartusii będzie się liczyła w ligowej stawce.

Spotkanie w Skarszewach, z bardzo mocnym jak na ten poziom rozgrywek rywalem tj. miejscową Wietcisą, która w dwóch pierwszych spotkaniach zdobyła komplet punktów, strzelając rywalom łącznie aż dziewięć bramek i tracąc przy tym tylko jedną, miało dać odpowiedź na to pytanie. Po zwycięstwie w Skarszewach można powiedzieć, że piłkarze Cartusii w stawce tej będą się jednak liczyć i taką wszyscy mamy nadzieję.

Kartuzjanie w tym meczu już w 30 sekundzie objęli prowadzenie po ładnej trójkowej akcji Kazubowskiego, Bodzaka i Paninskiego, po której ten ostatni wypuszczony prostopadłym zagraniem znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wietcisy i wbiegając z piłką w pole karne technicznym uderzeniem pokonał golkipera gospodarzy Daniela Szczygielskiego wyprowadzając Cartusię na prowadzenie 1:0. Niestety radość z bramki nie trwała zbyt długo, albowiem już w 8 minucie gospodarze doprowadzili do remisu. Po szybkiej kontrze i ładnym rozegraniu piłki przed naszym polem karnym Mateusz Szulc znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Cartusii Arturem Babińskim i pewnym strzałem w długi róg z pola karnego doprowadził do remisu 1:1. Po bramce tej mecz stał się bardzo wyrównanym pojedynkiem a akcje przenosiły się spod jednego pola karnego pod drugie. W drużynie Wietcisy szczególnie dobre wrażenie robił doświadczony Dawid Neścior, który 12 lat temu, przez jeden sezon, reprezentował barwy Cartusii, a teraz jako reprezentant gospodarzy nękał obrońców Cartusii. Po jednej z jego akcji gospodarze mieli okazje do wyjścia na prowadzenie, ale w sytuacji sam na sam górą w pojedynku z napastnikiem Wietcisy wyszedł bramkarz Cartusii Artur Babiński, który pewną interwencją uchronił nasz zespół przed utratą bramki. W 23 minucie w walce powietrznej o piłkę głowami zderzyli się Paweł Rypel z Cartusii i Szymon Selonka z Wietcisy. Bardziej ucierpiał jednak zawodnik gospodarzy, którzy z podejrzeniem złamania nosa musiał opuścić boisko. Do przerwy pomimo wielu akcji w okolicach pola karnego zarówno Cartusii jak i Wietcisy żadnej z drużyn nie udało się już znaleźć drogi do bramki i wynik nie uległ już zmianie i na przerwę zawodnicy schodzili z wynikiem 1:1.

Druga odsłona, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się bardzo dobrze dla piłkarzy Cartusii. Już w 50 minucie bardzo ładnym i precyzyjnym podaniem popisał się Paweł Piór, który sprytnie między obrońcami gospodarzy zagrał piłkę do wbiegającego z boku w pole karne Kacpra Paninskiego, a ten uprzedzając wychodzącego z bramki golkipera Wietcisy posłał piłkę obok niego i futbolówka znalazła się w siatce. Takim właśnie sposobem Kartuzjanie wyszli na prowadzenie 2:1, którego nie oddali już do końca meczu. Pomimo nie strzelenia już przez żadną z drużyn bramek, mecz trzymał w napięciu do samego końca. W 55 minucie gospodarze bliscy byli wyrównania, albowiem z okolic 22 metra na wprost bramki wykonywali rzut wolny, którego egzekutorem był kapitan Wietcisy Dawid Stalke. Piłka po jego strzale nad murem zmierzała już w samo okienko naszej bramki, ale bardzo efektowną i co najważniejsze, efektywną interwencją popisał się bramkarz Cartusii Artur Babiński, który wyciągnął się jak struna i sparował piłkę na rzut rożny, kolejny raz chroniąc nasz zespół przed utratą bramki.

Później Kartuzjanie pilnowali już wyniku pozwalając gospodarzom na rozgrywanie piłki, ale przed polem karnym skutecznie rozbijali ich ataki. Bardzo dobrze zorganizowana była w tym meczu defensywa Cartusii z Damianem Nurek i kapitanem naszej jedenastki Marcinem Adamkiewicz na czele. Dobrze też spisywali się nasi boczni obrońcy Franek Sierszyński i Adrian Raulin, którzy pewnie strzegli dostępu do własnej bramki.

Piłkarze Wietcisy swoich szans szukali w stałych fragmentach gry, głównie w rzutach rożnych, które wprawiały w zakłopotanie i powodowały pewną nerwowość wśród piłkarzy i sztabu szkoleniowego Cartusii, ale nasi piłkarze skutecznie wychodzili z tych opresji. W 82 minucie gospodarze stracili jednego ze swoich piłkarzy Patryka Wysieckiego, który w bardzo wyrazisty sposób, używając do tego niecenzuralnych względem sędziego asystetnta epitetów, okazał swoje niezadowolenie z podjętej przez niego decyzji, po czym ujrzał bezpośrednio czerwoną kartkę. Grająca w osłabieniu Wietcisa dalej dążyła do wyrównania, ale nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze dysponowany blok defensywny Cartusii. Kartuzjanie z kolei swoich szans szukali w kontratakach, które także były bardzo groźne i niejednokrotnie znajdowali się w polu karnym gospodarzy i stwarzali sytuacje bramkowe. Najbliższy szczęścia był Kacper Kaninski, który po jednym z rzutów rożnych Cartusii wbiegając na „krótki słupek" uderzył pięta na bramkę, ale nieznacznie się pomylił i piłka trafiła tylko w boczną siatkę. Wielką robotę w dzisiejszym spotkaniu robił też doświadczony zawodnik Cartusii Roland Kazubowski, który występując na klasycznej „9" absorbował wielu obrońców gospodarzy dając szansę rozgrywania akcji innym zawodnikom Cartusii, między innymi bocznym pomocnikom tj. wspomnianemu wcześniej Kacprowi Paninskiemu, czy też Pawłowi Rypel.

Emocje trwały do samego końca, a sędzia główny przedłużył spotkanie o całe 6 minut. Na szczęście gospodarzom nie udało się doprowadzić już do remisu i dlatego komplet punktów powędrował do Kartuz. Na uwagę zasługuje też dołączenie „rzutem na taśmę" do drużyny 22 letniego Jakuba Gieca, którego losy do ostatniej chwili nie były wiadome, albowiem żywnie zainteresowanym pozyskaniem tego zawodnika była IV ligowa Kaszubia Kościerzyna a i sam zawodnik wyraził chęć zmiany barw klubowych. Ostatecznie kluby Cartusia i Kaszubia nie doszły do porozumienia w kwestii transferu tego zawodnika i dlatego Kuba znalazł się w kadrze Cartusii, a na boisku w dzisiejszym spotkaniu pojawił się w 62 minucie. Piłkarz ten pokazał się z bardzo dobrej strony i udowodnił, że będzie mocnym ogniwem naszej drużyny.

Piłkarze Cartusii swoją radość z dzisiejszego zwycięstwa okazali bezpośrednio po ostatnim gwizdku sędziego na płycie boiska, oraz po powrocie do szatni. Gratulacje z kolejnego zwycięstwa, które w perspektywie całego spotkania okazało się zasłużone.
Źródło: Nadesłane
2018-08-27 10:00 728

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.